Szybki kontakt

tel.: (034) 3611544
adres e-mail: opoka05@o2.pl

Myśli Matki Celestyny
,,Kochajmy Pana z całego serca.''
Znajdź nas na Facebook
Polecamy
Licznik odwiedzin
Gości online: 0
Dzisiaj: 15
Ostatnie 30 dni: 1301
Wszystkich: 1709

Powołanie ... tajemnica... oczekiwanie na nieznane... radość... a może dramat?
Ktoś, kiedyś powiedział, że powołanie to osobisty dramat człowieka powoływanego; spróbujmy spokojnie przyjrzeć się tematowi.
Powołanie ... z jednej strony człowiek czuje, że Ktoś mu wręcz namacalnie towarzyszy i szepcze: „chodź za Mną, a będziesz miał ...domów, pól...braci, sióstr...", jest przekonany, że Bóg zaprasza go w inną przestrzeń; z drugiej strony ten sam człowiek jest pełen obaw: „czy naprawdę to ja", „czy dam sobie radę", „ja taki grzesznik", „z takiej rodziny"....
Nie chce opuścić swojego „ciepełka", gdzie jest mu dobrze, czuje się bezpieczny ( choć często bywa inaczej, a mimo to człowiek woli to co zna, niż drogę w nieznane ), choć odbiera jakieś impulsy, że gdzie indziej będzie mu lepiej.
Już na starcie trzeba zaryzykować; wyjść ze swojego „ciepełka" i stać się bezbronnym jak dziecko; pozwolić, by inni za niego podejmowali decyzje tzn., przełożeni, wychowawcy, zakon, Pan Bóg. Jedyne oparcie znajduje w wierze i nadziei, że to jest Boże ....
Często towarzyszy jakiś dziwny lęk przed Bogiem, pojawia się myśl:" jeśli oddam Mu swoje życie, to stracę wszystko, co do tej pory było moje; w zakonie nie będę mógł się realizować, rozwijać swoich talentów i zdolności, zmarnuję się", : „szkoda mi wykształcenia, kariery, życia"...."zakon w XXI w. nie, to niemodne". Nic bardziej błędnego.
Za św. Pawłem można powtórzyć:" Cóż masz, czego byś nie otrzymał", dlatego,
naprawdę nie trzeba przyjmować postawy asekuracyjnej; nie trzeba bać się na zapas; nie trzeba mieć kryzysu na samą myśl o kryzysie i o tym że, nie podołam".
Wiara, ufność, zawierzenie Bogu – to fundament powołania i życia, i na tym fundamencie należy wznosić piętra przygody życia z Bogiem i dla Boga.